Angielski – lingua franca naszych czasów

Hendrych Nowicki
Luty13/ 2017

Język angielski już od kilku dobrych lat jest uznawany za język uniwersalny, dzięki któremu można porozumieć się z ludźmi na całym świecie – od Azji po Amerykę Południową. Nie jest to dalekie od prawdy, angielski to język biznesu i turystyki, prawdziwa lingua franca naszych czasów.

Wbrew powszechnemu przekonaniu język angielski nie jest tak bardzo popularny ze względu na swoją prostotę. Rzeczywiście, nie ma w nim odmiany przez przypadki, ale to nie znaczy, że jego struktura jest banalnie łatwa. Angielski jest prosty tylko w swoich podstawach, potem zaczynają się schody. Ilość słownictwa – związana głównie z tendencją angielskiego do zapożyczeń –może przyprawić o zawrót głowy, a dochodzą jeszcze dość sztywne ramy zdaniowe i szyk wyrazów oraz różnice pomiędzy poszczególnymi dialektami. W skrócie mówiąc, żeby mówić po angielsku jak native speaker trzeba sporo się natrudzić.

Problemem polskich uczniów jest z reguły mówienie. W polskich szkołach nie przykłada się do tej dziedziny nauki języka wystarczającej uwagi, skupiając się raczej na odtwórczych zasadach gramatycznych. Jest to błąd. Każdego języka powinno się uczyć metodą konwersacji, a dialogi odgrywające różne scenki z codziennego życia to podstawa.

Dlatego szukając kursu językowego powinniśmy zwrócić szczególną uwagę, czy szkoła językowa przykłada należytą wagę do zajęć opierających się na konwersacjach. Dlaczego konwersacje są aż takie ważne? Odpowiedź jest prosta: jeśli rozumiesz to co do ciebie mówią i potrafisz się wysłowić, siłą rzeczy będziesz też umiał przeczytać i napisać tekst – ortografia i poprawny zapis to już zupełnie inna kwestia, nad którą niestety, a może stety, trzeba osobno popracować.